To co było widać to nowe 3 odrosty a stara część sobie ukryta gniła i zarażała resztę. Zaczęłam więc obcinać to co wydawało mi się chore.
I w końcu tyle zostało :
Wyczytałam że miejsca cięcia trzeba zabezpieczyć węglem drzewnym (nie mam) albo cynamonem !!!!! (mam). Oto efekt ,,cynamonowania,, :
A tak wygląda zgniła stara zaraza :
Powinno to zostać do podeschnięcia na 24godziny, 3 złączone ze sobą roślinki. Zostawiłam i poszłam do pracy. Tylko gryzło mnie to złączenie. Pomyślałam że jak wsadzę razem to jak jedno zacznie gnić to znowu zarazi następne, a jak rozdzielę to może choć jedno przetrwa. Natychmiast po powrocie rozdzieliłam roślinki.
Miałam jechać do marketu po keramzyt i pojemniki ale choróbsko mnie złożyło i nic z tego nie wyszło. Tylko że roślinki już trzeba posadzić, no dobra może kora im nie zaszkodzi. Ale skąd wziąść taki pojemnik?
Najlepiej zrobić z przydasi domowych. 2 kubki plastikowe skądś tam i pudełko po jakichś witaminkach, kombinerki, gwoździk i gaz do zrobienia dziurek. Oto co wyszło :
Posadziłam, wstawiłam do wody
ale nawodnione trzeba jakoś oddzielić od wody, w tym oryginalnym to nie kłopot a w tych 2 domowych ? Dalej kombinujemy z tego co w domu, i oto co na szybko wyszło.
Może choć jedna roślinka przetrwa bo bardzo dekoracyjne ma kwiatki ten storczyk, niewielkie ale podobne do małych ośmiorniczek. Teraz czekamy na efekt.